Pan profesor, na jednej z lekcji, tłumaczył nam cierpliwie zasady fizyki, z których miało wynikać, że materia nie ginie, zmienia jedynie swoje właściwości fizyczne. I tak kawałek drewna, spalając się zamienia się w energię cieplną. A tu mały Adaś, chłopaczek bystry i ruchliwy, obdarzony w dodatku poczuciem humoru, zrywa się w ławce i krzyczy na całą klasę. – Panie profesorze, w przyrodzie nic nie ginie, zmienia tylko swojego właściciela.
Ja głupi, wolno myślący, nie pojmuję. Czemu zmienia i co się dale dzieje, pytam więc Adasia na przerwie. – no wiesz, –wyjaśnia Adaś robiąc niedwuznaczny ruch ręką.
Kapnąłem w czym rzecz.
Wszyscy Amerykanie wiedzą, że najlepszy kraj na świecie to Ameryka. Nie tylko wiedzą, są o tym święcie przekonani. Życie jest ciężkie, ale Ameryka jest najlepsza. Gospodarka największa i najpotężniejsza. Nowojorska giełda jedyna tego rodzaju. Cały świat zależy od Ameryki i cały świat łącznie z Chinami na nią pracuje.
I okazuje się nagle, że brakuje jej pieniędzy. Banki stoją na krawędzi bankructwa i nie wolno zwlekać, bo wszystko się zawali. Budżet amerykański jest cholernie zadłużony, ale jakimś cudem 700 miliardów dolarów rząd daje bankom, i zapewne nie jest to jeszcze wszystko co może dać. Raptem inne najbogatsze kraje, mają ten sam problem. Manko w sklepie. Przepraszam, złe porównanie. Za manko w sklepie zapłacą pracownicy i kierownik, bądź kierowniczka. Wracając do tematu, manko w banku i rząd pokrywa. Podatnicy, ci co szwędają się po ulicach, bądź okupują miejsca pracy w fabrykach, biurach, Macdonaldach mają wrażenie, że to z ich pieniędzy rząd daje bankierom. Ale tam w górze, na szczytach władzy, ręka, rączkę myje i nie przejmuje się dołami. Całkiem słusznie. Bo ci na dole ani wiedzą ani czują, co się święci, z ich właśnie przyczyny.
Najsilniejszy, najbogatszy, najlepszy kraj na ziemi, ma dokonać wyboru i co chce wybrać?
Pociemniało Amerykanom w głowach, bo tylko tak to się da wyjaśnić. Ciemno, ciemno, .... czarno. Czarnego! Kunta Kinte .
Pamiętacie amerykański film ,,Korzenie”, jak to sprowadzono do ameryki złapanego w Afryce czarnego chłopaka Kunta Kinte? Jak Kunta Kinte był niewolnikiem w ,,wolnym świecie”?
Teraz Amerykanie nie chcą Busha, ani McCaina, ani Hilary Clinton, ani pięknej Sarah Palin, chcą czarnego Obame, takiego Kunta Kinte.
Czy Cain zabije Abla, Obame? Ochotę to z pewnością ma, ale jak to zrobić? Wszędzie kamery, ochroniarze, gapie i agencji. A jak by nawet udało się, to czy czarni nie rozniosą w puch tego co z takim mozołem zostało poskładane. Za byle zastrzelonego czarnego szczeniaka na Bronksie potrafią spalić pół dzielnicy.
Z czarnymi nic nie wiadomo. Więc z Obamą też. Niby tak, wszystko w porządku. Przysięgał przecież pod ścianą płaczu wypełniać wszystkie przykazania. Nakładał jarmułkę, ściskał Olmera i każdego z rabinów osobno i wszystkich razem. Ale czy szczerze? Czy coś mu nie odbije? Czy w czarnej duszy, nie kryje nienawiści do narodu wybranego, do panów świata?
Co jak co, ale kasę lepiej sprzątnąć. Na wszelki wypadek. Wyczyścić wszystkie oszczędności, szczególnie te cudze, wszystkie konta, sejfy, banki i jeszcze, co się da, to z budżetu szarpnąć. Poszperać w obcych bankach, przydusić obce rządy.
Jak wiemy w przyrodzie nic nie ginie, co najwyżej, jak odkrył mój szkolny kolega Adaś, zmienia właściciela. Prawo fizyki. Na to się nie poradzi. Nawet przykazanie boże– nie kradnij, nic tu nie pomoże.
Więc, po co ta mowa o globalnym kryzysie finansowym? Niczego takiego nie ma. Było trochę szuru buru, ale teraz już się to wycisza. Bilans musi być na zero. I jest.
Bo do Białego Domu ma się wprowadzić czarny lokator.
Ale to już zupełnie inna historia.
glina wypalana
więcej na http://www.pierwszy.net/dylak/index.php?p=0
zaloguj się
strona glowna



